niedziela, 9 grudnia 2012

Grudniem

Skostniałe do cna palce rąk ogrzewane litrami zielonej herbaty, skakanie w tłumie, uśmiechy, przyjazdy i odjazdy. Dni zakrapiane bielą śniegu, zadaniami do zrobienia na wczoraj, (nie) jeżdżącymi tramwajami i Twoim uśmiechem. (Nie)szczęśliwie, gdy termometr sięga poniżej zera, nie zamraża mi serca. Nic mi nie wszystkojednieje, lecz zwielokrotnia. Kocham Cię miasto, kocham białą codzienność, kocham..  I jeszcze nostalgie, że to już końcem roku, że grudniem, a to przecież ten najwspanialszy rok, kiedy zmienia się wszystko.. I nerwowość, trzęsące się dłonie i głos uwięziony w gardle, oh.. Nie kończ się świecie, w chwili kiedy życie ma smak zmian, zakochań, pasji i byciawewłaściwymczasieimiejscu. Chwilo trwaj..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz